Menu

Opowieści Helajny

Witam. Jeśli masz ochotę poczytać o życiu, takim prostym, codziennym to zapraszam, Moje nie było usłane różami a blog traktuję jako terapię dla duszy. Teraz jestem kobietą szczęśliwą, mam wspaniałego męża i czwórkę cudownych dzieci.

Dziś o dzieciach.

halinka_krol

Nie wiem jak było u Was w domu. U mnie różnie, zazwyczaj tekst "dzieci i ryby głosu nie mają"  był czymś normalnym. Pochwały, jeśli już tak to zawsze z jakimś małym "ale". Czasem pomysły zostały zgniatane w zarodku, bo i tak przecież sobie nie poradzę. Pamiętam jakie wspaniałe plany miałam na życie, za to zbyt małą siłę przebicia. A na każdą krytykę reagowałam zamknięciem się w sobie i rezygnacją. Właściwie nigdy nie miałam szans na to aby pokazać jaki we mnie drzemie potencjał. Marzyła mi się medycyna, no ale przecież nie dam rady, bo skoro wszyscy mówią, że się nie nadaję to coś w tym musi być. Dopiero po latach nauczyłam się iść do przodu i nie patrzeć na to co mówią inni. Teraz niektórzy wyrażają zachwyt nad moimi pracami i zdziwienie "ale skąd/jak się tego nauczyłaś".

Moje dzieci mają różne pomysły i plany na życie. Niektóre z nich bardzo mi się podobają a innych nie komentuję. Myślę, że dzieci powinny uczyć się na własnych błędach, powinny też ponosić konsekwencje podjętych decyzji. Pamiętam jak najstarszy syn wybierał się na studia. Sam nie był do końca zdecydowany, powiedziałam mu tylko że to decyzja na całe życie, żeby wybrał mądrze przecież może rok dłużej zostać w szkole średniej i sprawdzić czy mu ta informatyka podchodzi czy bardziej biznes. Moje drugie dziecko miało i ma całkiem inne plany. Na studia się wybiera ale, no i to ale mi się nie podoba :) bo synek trenuje boks i pod ten boks chce wszystko dostosować. Kiedyś była piłka nożna, później chwilkę siatkówka no a teraz to moje nieszczęście czyli boks. Nigdy nie powiedziałam synowi, że nie da rady, że jest za słaby w tym co robi. Powiedziałam to co matka może i powinna powiedzieć. Powiedziałam, że boję się o niego, że to sport bardzo niebezpieczny ale skoro wybrał takie hobby to będę go w tym wspierać. Stąd w tym roku pod choinką nowe rękawice bokserskie i buty do treningów.
Mateusz ma dopiero 4 lata ale chwalę go za wszystko co zrobi a jeśli nie uda mu się coś to zawsze mówię, że czasem się nie udaje ale trzeba próbować i się nie poddawać.
Jest jeszcze Marysia która ma fazę na rysowanie bałwanków, moim mamusiowym zdaniem najpiękniejszych na świecie.

I jeszcze odnośnie tych pochwał, moje dzieci robiły mi różne niespodzianki. Zazwyczaj kulinarne. Pamiętam Szymona i jego kanapki specjalne dla mamusi. Z kiełbasą i nutellą. Oj zjadłam je, w gardle rosło a ja je przeżuwałam i przełykałam. Szymon siedział na przeciwko mnie z wypiekami na twarzy i upewniał się co chwilę - Mamusi a na pewno ci smakuje ?
Powiedziałam, że nigdy nie jadłam niczego smaczniejszego. A on był najszczęśliwszym dzieckiem na świecie.
Więc chwalmy nasze dzieci, nie gaśmy ich zapałów i nigdy ale to nigdy nie mówmy im, że nie dadzą rady.

Komentarze (1)

Dodaj komentarz
  • Gość: [AniaM] 185.15.133.*

    Podpisuję się obiema rękami i nogami w sumie też. To mega ważne,by wspierać bliskie sobie osoby.
    U mnie w domu pochwały to przez pomyłkę jedynie

© Opowieści Helajny
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci